Conservation Atlas, czyli opowieści z końca świata

Podróż szlakiem sanktuariów dzikiej przyrody

Na początku tego roku miałam okazję podróżować przez jakiś czas po Ameryce Południowej. Pod koniec stycznia trafiliśmy z mężem do Punta Arenas – miasta na południowym krańcu Chile. Miejscowość ta sprawiła na nas dość przygnębiające wrażenie. Delikatnie mówiąc, raczej nie tętniła życiem. Jednak cieszymy się, że spędziliśmy tam kilka dni, ponieważ w tym czasie przeżyliśmy spotkanie, które dziś zaliczamy do najciekawszych i najbardziej inspirujących w całej naszej podróży!

Andreea i Justin Lotakowie to młode małżeństwo i autorzy bloga Conservation Atlas. Na początku tego roku spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyli w podróż, która docelowo będzie trwała aż dwa lata. Spędzili już 7 miesięcy w Ameryce Południowej, teraz są w Stanach Zjednoczonych, a do końca 2018 roku planują odwiedzić jeszcze Nową Zelandię, Malezję, Indonezję, Mongolię, Kazachstan i Rumunię.

Ciekawe, pomyślicie pewnie, tylko czym różni się ta para od innych blogerów i podróżników, którzy rzucają pracę i miesiącami snują się po świecie? To prawda, coraz więcej osób podróżuje w odległe miejsca i często robi to miesiącami, a nawet latami. Jednak w przypadku Andreei i Justina, głównym obiektem zainteresowania nie są popularne turystyczne destynacje, ale dzika przyroda. Odwiedzają oni mało znane parki narodowe lub takie, które dopiero powstają. I dokumentują inicjatywy, jakie podejmuje na rzecz natury lokalna społeczność oraz rządy odwiedzanych krajów. Promują ochronę unikalnych gatunków roślin i zwierząt, zakładanie nowych rezerwatów przyrody, odpowiedzialną turystykę. Miejsca, do których podróżują w wielu przypadkach są trudno dostępne, nie mają żadnej infrastruktury czy bazy noclegowej. Dlatego Andreea i Justin często są zdani na własny sprzęt i życzliwość miejscowych.

Andreea na szlaku w Parku Tantauco -pięknym prywatnym rezerwacie na południowym krańcu wyspy Chiloé (północna część chilijskiej Patagonii). Autor zdjęcia: Justin Lotak

Bardzo polecam Conservation Atlas, bo znajdziecie tam mnóstwo ciekawych opowieści, nieoklepane tematy i nieznane miejsca. A przede wszystkim przepiękne zdjęcia, od których trudno oderwać wzrok.  Mnie udało się przeprowadzić z tą niezwykłą parą krótki wywiad, którym dzielę się poniżej. Opowiadają w nim o swojej misji i dalszych planach oraz o praktycznych aspektach wyprawy. Miłej lektury!

Make It a Better Place: Na czym polega Wasz projekt?

Conservation Atlas:  Jesteśmy organizacją non-profit, promującą ochronę naturalnych ekosystemów, różnorodności biologicznej oraz społeczności żyjących wokół przyrodniczo interesujących terenów. Jesteśmy zarejestrowani w Stanach Zjednoczonych, działalność zaczęliśmy w grudniu 2016 roku. W pierwszej fazie naszego projektu zamierzamy podróżować przez dwa lata (2017 i 2018) do miejsc związanych z ochroną przyrody w 14 różnych krajach. Naszym celem jest opisywanie mniej znanych parków narodowych i rezerwatów, chronionych obszarów morskich oraz prywatnych inicjatyw na rzecz przyrody. Interesują nas też projekty związane z turystyką przygodową i obserwacja dzikiej fauny i flory. Chcielibyśmy zrozumieć, w jaki sposób podróżowanie może przyczynić się do rozwoju gospodarczego społeczności skoncentrowanych wokół obszarów chronionych. Te dwa lata to dla nas czas na naukę i dokumentowanie naszych obserwacji.

Zdjęcia i historie z naszej wyprawy można obecnie śledzić na blogu i w mediach społecznościowych. Po zakończeniu dwuletniej podróży mamy nadzieję opublikować książkę o naszych doświadczeniach, miejscach, które odwiedziliśmy i tamtejszych inicjatywach. Chcemy w niej pokazać, jak podróże mogą przyczynić się do postępu projektów związanych z ochroną przyrody. Mamy też zamiar stworzyć aplikacje-przewodniki dla poszczególnych krajów/regionów. Dzięki nim, podróżujący będą mogli wyszukać obszary chronionego krajobrazu i dowiedzieć się, jak je zwiedzać. Chcielibyśmy, żeby Conservation Atlas stał się cennym źródłem wiedzy, inspirującym podróżników do inwestowania pieniędzy i czasu w przyrodę i zrównoważoną turystykę, opierającą się na lokalnych społecznościach.

Domyślam się, że obecnie w Waszym życiu nie istnieje coś takiego jak rutyna albo “typowy dzień”. Ale czy moglibyście opisać niektóre z zadań, których wymaga Wasza praca?

 To prawda, nasze dni różnią się od siebie, w zależności od tego, gdzie akurat jesteśmy. Dni poświęcone wędrówkom w terenie zwykle zaczynają się od zimnych poranków. Pobudka i wydostanie się z namiotu, gdy na zewnątrz panuje ziąb raczej nie należy do przyjemności. Ale od czasu do czasu robimy przerwy od trekkingu, żeby móc połączyć się z internetem i popracować. Wtedy większość czasu spędzamy przy naszych laptopach, co jest dość dużym szokiem po dłuższym czasie całkowitego odcięcia od świata. Dobre połączenie internetowe jest dla nas kluczowe, bo staramy się publikować wpisy na blogu i zdjęcia w mediach społecznościowych. Do tego dochodzi edycja zdjęć, tłumaczenia wywiadów przeprowadzonych przy odwiedzaniu różnych miejsc, pisanie artykułów na bloga, poprawianie strony, wysyłanie maili. Teraz, podczas naszego krótkiego pobytu w Teksasie, opracowujemy dalszą trasę na Zachodzie kraju, nadrabiamy zaległości w opisywaniu miejsc w Ameryce Południowej i próbujemy zaplanować kolejne 3 miesiące.

Czym zajmowaliście się zawodowo przed rozpoczęciem podróży?

Justin studiował inżynierię mechaniczną i przez 10 lat pracował w sektorze energii odnawialnych, zarządzając budową elektrowni wiatrowych i słonecznych. Andreea studiowała stosunki międzynarodowe i nauki polityczne i przez ponad 4 lata pracowała w branży turystycznej. Ma też doświadczenie w komunikacji, zarządzaniu biznesem i księgowości. Żadne z nas nie ma doświadczenia ściśle związanego z ochroną przyrody. Dlatego traktujemy tę dwuletnią podróż jako proces kształcenia się. Oboje jesteśmy doświadczonymi podróżnikami. Poznaliśmy się w chilijskiej Patagonii w 2013 roku i od tego czasu wciąż się przemieszczamy.

Rezerwat Jeinimeni w chilijskiej Patagonii. W niedalekiej przyszłości stanie się on częścią Parku Narodowego Patagonia, wraz z rezerwatem Tamango i terenami należącymi do fundacji Tompkins Conservation w dolinie Chacabuco. Jest to owoc działań Tompkins Conservation, która ofiarowała rządowi Chile ogromne tereny dla celów tworzenia i poszerzania parków narodowych. Autor zdjęcia: Justin Lotak
Macie kogoś do pomocy przy Waszym projekcie?

Do tej pory byliśmy tylko we dwoje. Ostatnio pozyskaliśmy naszego pierwszego wolontariusza – Jeffa. Jest samozwańczym “fotelowym odkrywcą”, który pomaga nam w tworzeniu map odwiedzanych obszarów 🙂 Mamy mnóstwo pracy, ale też bardzo dużo się uczymy.

Co zainspirowało Was do rozpoczęcia podróży i stworzenia bloga?

Podoba nam się pomysł wykorzystania ekonomicznego potencjału, jaki niesie zrównoważona turystyka do celów ochrony przyrody i wspierania lokalnych społeczności. Na całym świecie organizacje chroniące przyrodę i rządy krajów, tworząc gospodarkę opartą na turystyce, pomagają ludziom odmienić ich dotychczasowe życie. Dawni kłusownicy pracują jako strażnicy leśni i przewodnicy. Osoby niegdyś trudniące się nielegalnym połowem ryb lub wyrębem lasów, dziś pełnią rolę przewodników na wycieczkach z obserwowaniem rekinów lub na leśnych szlakach. Można znaleźć więcej takich przykładów. Oczywiście, to złożony problem, ale w wielu przypadkach jakość życia poprawia się w miejscach, gdzie przyroda jest chroniona, a organizacje wspierają ludzi w zmianie ich stylu życia na bardziej przyjazny środowisku. Odpowiedzialna turystyka jako narzędzie służące ochronie przyrody daje wielu osobom możliwość zaangażowania się. Wszyscy lubimy podróżować, więc jeśli skierujemy tę pasję na doświadczenia związane z naturą wspomożemy finansowo obszary chronione. Dzięki temu będzie można lepiej je rozwijać i opiekować się nimi. Z drugiej strony, zdajemy sobie sprawę z negatywnego wpływu turystyki na środowisko. Dlatego chcemy uświadamiać ludziom znaczenie obszarów, na których żyją i sprawiać, żeby poczuli się z nimi związani. W przyszłości chcielibyśmy tworzyć podręczniki z instrukcjami, jak odpowiedzialnie podróżować i poprzez świadomą postawę zmniejszać negatywne konsekwencje turystyki.

Widok na lodowce w Parku Narodowym Bernardo O’Higgins w południowej części chilijskiej Patagonii. Zdjęcie zostało zrobione w czasie robienia trasy przez Ultra Fiord – miejsca jednego z najtrudniejszych górskich maratonów świata, położonym na najdzikszych terenach regionu. Autor zdjęcia: Justin Lotak

 

Co jest najtrudniejsze w życiu, które obecnie prowadzicie? Czego Wam najbardziej brakuje?

Najtrudniejsze jest chyba pogodzenie podróżowania z prowadzeniem organizacji i obecnością w Internecie oraz tworzeniem wizerunku. Dużo się uczymy, spotykamy różnych ludzi i zdobywamy materiały. Jednak ponieważ zdobywamy je w odległych zakątkach świata, nie zawsze możemy być aktywni w Internecie, na bieżąco prowadzić bloga czy publikować w mediach społecznościowych. Od czasu do czasu martwią nas sprawy finansowe. No i tęsknimy za rodziną, znajomymi i czasem też mieszkaniem w jednym miejscu.

W jaki sposób ochrona przyrody wpływa na lokalne społeczności?

Ochrona przyrody ma bardzo korzystny wpływ na lokalną gospodarkę. Obszary chronione odwiedzają turyści – przyciągają ich piękne krajobrazy, możliwość obserwacji wielorybów, niedźwiedzi lub ptaków czy wędrówki po pierwotnych lasach. Odwiedzający oczywiście zostawiają pieniądze w lokalnych restauracjach, hotelach, u przewodników i w wypożyczalniach sprzętu. Dobrym przykładem jest Park Narodowy Wielkiego Kanionu – w 2016 roku odwiedziło go prawie 6 milionów ludzi, którzy wydali tam w sumie około 650 milionów dolarów. Dzięki temu można stworzyć tysiące miejsc stabilnej pracy, którą można wykonywać latami. Przecież Wielki Kanion istnieje i będzie istniał. To odróżnia turystykę od przemysłu wydobywczego, związanego na przykład z węglem czy ropą – miejsca pracy, po okresie boomu w danym regionie, po jakimś czasie zwykle są likwidowane.

Jak zareagowała Wasza rodzina i znajomi, gdy dowiedzieli się o tej wyprawie?

Szczerze mówiąc, nie byli szczególnie zaskoczeni. Jasne, że dwuletnia podróż to dość szalony pomysł, ale już wcześnie sporo podróżowaliśmy. Poznaliśmy się również w trakcie podróży – w Punta Arenas, w Chile. Jeśli chodzi o sam pomysł i założenie organizacji, to spotkały się one z bardzo ciepłym przyjęciem. Rodzina i przyjaciele bardzo nas w tym wspierali. Niektórzy chcieli nawet rzucić pracę i pojechać z nami.

A jak przedstawiają się kwestie finansowe? Musi być trudno podróżować przez tak długi czas, nie mając stałego źródła dochodu?

Niektórzy ludzie podczas podróży potrafią wydać kilkaset dolarów za noc w ekskluzywnym hotelu, stołują się w słynnych restauracjach i przywożą mnóstwo pamiątek. My zwykle śpimy w namiocie albo korzystamy z Airbnb, a jedzenie przygotowujemy sami z produktów kupionych w supermarketach. W podróży jesteśmy oszczędni, co naprawdę nie jest takie trudne. Jednak w ciągu dwóch lat i tak uzbiera się spora suma. Dlatego, przez 3 ostatnie lata, kiedy jeszcze pracowaliśmy, żyliśmy skromnie i oszczędzaliśmy. I nie kupowaliśmy niepotrzebnych rzeczy. Jeśli na przykład kupujesz używaną Toyotę za 4000 dolarów zamiast nowego SUVa za 35000, możesz odłożyć więcej pieniędzy na podróżowanie.

 Jakie było najbardziej interesujące miejsce/projekt, jakie mieliście okazję zobaczyć? (Domyślam się, że nie będzie łatwo wybrać!)

To faktycznie trudne pytanie!  Zależy, co kto kogo interesuje. Z perspektywy różnorodności biologicznej, najciekawsze są prace prowadzone przez Tompkins Conservation* na mokradłach Iberá w Argentynie. Organizacja stara się przywrócić 6 gatunków, które w tym regionie wyginęły i zrekonstruować cały ekosystem do jego pierwotnego, dzikiego stanu. Z naszego punktu widzenia to ogromny krok w stronę lepszej przyszłości, w której ludzkość ma szansę nauczyć się żyć w harmonii ze środowiskiem naturalnym. Natomiast jeśli chodzi o krajobrazy, to chilijska Patagonia jest po prostu spektakularna – gdziekolwiek nie spojrzeć. Tydzień spędzony w Narodowym Parku Yendegaia, na samym południu Chile, był dla nas magicznym czasem. Nie udało nam się przejść całego parku, tak jak planowaliśmy. Spędziliśmy ten tydzień w jednym miejscu, odkrywając kawałek po kawałku, w trakcie naszych dziennych wypraw i chłonąc krajobrazy w każdym możliwym świetle i kolorze. Tak często przemieszczamy się z miejsca na miejsce, że miło było choć raz odpocząć i po prostu cieszyć się chwilą.

Justin robiący makrofotografie pięknych porostów w Parku Narodowym Yendegaia w Ziemi Ognistej (Chile). Autor zdjęcia: Andreea Lotak
Czy słyszeliście o innych ciekawych projektach związanych z ochroną przyrody w Europie?

Tak, jeden z projektów, które chcielibyśmy udokumentować, kiedy dotrzemy do Europy, nosi nazwę Carpathia i jest prowadzony w Rumunii. Trwają tam prace mające na celu stworzenie dzikiego terenu, na którym chronione byłyby duże zwierzęta mięsożerne, czyli w tym przypadku niedźwiedzie, wilki i rysie. Nie widzieliśmy jeszcze tego na własne oczy, ale sporo czytaliśmy i nie możemy się doczekać, kiedy tam dotrzemy.

Miejsca, które odwiedzacie wielu czytelnikom mogą wydać się bardzo egzotyczne i odległe. Ale większość z nich podróżuje w inne miejsca, może nieco bardziej turystyczne i znane większej grupie ludzi. Co moglibyście poradzić osobom, które chciałyby podróżować w odpowiedzialny sposób, nie szkodząc przyrodzie ani miejscowym społecznościom?

Dobrym pomysłem może być odwiedzenie jakiegoś parku narodowego, w kraju, do którego się wybieracie. W podróżach często koncentrujemy się na dużych miastach, miejscach związanych z historią czy na gastronomii. Tymczasem około 100 krajów na świecie ma parki narodowe i jest bardzo prawdopodobne, że któryś z nich znajduje się blisko miejsca, do którego się wybierasz. Zauważyliśmy, że wiele przewodników nie zawiera informacji o parkach narodowych. Chcemy, żeby Conservation Atlas stał się źródłem wiedzy na ten temat, ale tymczasem warto poszukać trochę w internecie i dowiedzieć się czegoś na temat pobliskich parków. I kiedy zobaczycie te wszystkie zdjęcia, krajobrazy, poczytacie o ekosystemach i gatunkach, możliwe, że postanowicie więcej czasu spędzić w parku, o którym do niedawna nawet nie słyszeliście.

Andreea pochodzi z Rumunii, a Justin ze Stanów Zjednoczonych. Czy moglibyście polecić miejsca warte odwiedzenia w Waszych rodzinnych krajach?

Justin: W Stanach świadomość na temat pomników narodowych i ich odwiedzanie są bardzo istotne dla ich ochrony. Prezydent Trump zarządził rewizję statusu 27 z nich, w związku z czym ich terytorium może zostać zmniejszone lub utracić ochronę. Pomniki narodowe mogą poszczycić się niezwykłymi krajobrazami i różnorodnością i są tak samo wyjątkowe, jak parki narodowe, ale nie są aż tak znane.  Zgodnie z tradycją, na podstawie ustawy Antiquities Act to prezydent nadaje miejscom status pomników narodowych, a w sprawie parków narodowych wypowiada się Kongres. Słynny Wielki Kanion, obecnie park narodowy, niegdyś był pomnikiem. Wiele pomników znajduje się w Kalifornii, np. Sand to Snow albo pustynia Mojave. Najbardziej kontrowersyjne (i często najpiękniejsze) znajdują się w Utah: Grand Staircase-Escalante i Bears Ears.

Andreea: Rumunia jest pieknym krajem, ma wiele wspaniałej przyrody i miejsc dobrych do turystyki przygodowej. Karpaty są domem dużej populacji niedźwiedzi, wilków i rysi, oferują ciekawe, odosobnione szlaki i dobrą infrastrukturę domków i schronisk. Poza tym, Delta Dunaju jest co najmniej warta odwiedzenia.  To miejsce idealne na wycieczki kajakiem lub łodzią po kanałach i lagunach, gwarantujące bliskie spotkania ze stadami ptaków, w tym słynnych pelikanów. Delta Dunaju to jedno z najbogatszych przyrodniczo miejsc w Europie. Samo miejsce jest bardzo spokojne, a miejscowa kultura i zabudowa – po prostu piękne. Dla mnie  to wyjątkowe miejsce. Jeśli zdecydujecie się tu przyjechać, nie spieszcie się. Polecam wycieczkę łodzią do Suliny, która jest dobrą bazą wypadową do odkrywania Delty, w miejscu, gdzie rzeka wpada do Morza Czarnego.

Więcej na ten temat:

Conservation Atlas na Facebooku: https://www.facebook.com/conservationatlas/

* Douglas Tompkins to twórca marek North Face i Esprit oraz ekolog. Jego życie i dzieło stanowią wielką inspirację dla Andreei i Justina, więcej o tej postaci możecie przeczytać pod tym linkiem: https://www.forbes.pl/przywodztwo/tworca-north-face-douglas-tompkins-kim-byl-zielony-milioner/wh8ceg5

Dla osób, które interesują się wolontariatem w Ameryce Południowej – listę organizacji i opis zajęć znajdziecie w napisanej przez Justina książce, dostępnej w formie e-booka pod tym linkiem: https://www.amazon.com/Volunteering-Latin-America-volunteering-Central-ebook/dp/B00LR1AYCU/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1502352223&sr=8-1&keywords=Volunteering+in+Latin+America

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *