101 sposobów na niemarnowanie żywności. Recenzja książki Anny Pitt.

„Leftover pie. 101 ways to reduce your food waste.” to wydawnicza świeżynka. Książka ukazała się na początku września tego roku i jest to pozycja poświęcona w całości problemowi marnowania jedzenia. Jej autorka – Anna Pitt – to dziennikarka i działaczka ekologiczna, wspierająca między innymi działania OLIO.

Dlaczego marnujemy?

Wbrew temu, co może sugerować tytuł nie jest to książka kucharska – choć faktycznie zawiera 101 przepisów kulinarnych. W rzeczywistości jest to prawdziwe kompendium wiedzy na temat marnowania żywności i skarbnica pomysłów na to, jak temu zjawisku przeciwdziałać. Autorka zaczyna od liczb i statystyk pokazujących, ile nadającej się do spożycia żywności marnuje się każdego roku – ze szczególnym uwzględnieniem jej ojczyzny, czyli Wielkiej Brytanii. Przygląda się problemowi z perspektywy historycznej: nasi dziadkowie i pradziadkowie, spośród których wielu przyszło żyć w trudniejszych od naszych czasach traktowali jedzenie z wielkim szacunkiem i starali się optymalnie wykorzystać każdą część rośliny czy zwierzęcia, które trafiały do ich kuchni. Natomiast my postrzegamy żywność jako coś oczywistego – przecież w każdej chwili możemy pojechać do supermarketu i kupić, co tylko nam się zamarzy. To, że może jej kiedyś zabraknąć, nie mieści nam się w głowach. Jak doszło do takich zmian w sposobie myślenia? Anna Pitt wnikliwie analizuje ten problem, omawiając między innymi zmiany w modelu rolnictwa, wpływ rozwoju technologii na produkcję żywności, a także standardy estetyczne i – niejednokrotnie absurdalne -przepisy z nimi związane.

Autorka cytuje m.in. swoją babcię:

„Wiesz, co o tym myślę? W dużej mierze winę ponosi tu nasze pokolenie. Przeżyliśmy wojnę i mieliśmy tak serdecznie dość braku wszystkiego, wiecznego oszczędzania i wydzielania racji żywnościowych. Dlatego, gdy sytuacja się zmieniła, a jedzenia było znów pod dostatkiem, my zaczęliśmy je marnotrawić”*

I europejskie regulacje prawne:

„Rozporządzenie Komisji EWG numer 1677/88 z 15 czerwca 1988 mówi, że ogórki Klasy Ekstra i Klasy I muszą być dobrze wykształcone i praktycznie proste (o maksymalnej wysokości łuku 10 mm na każde 10 cm długości ogórka).”

„Ogórki lekko zakrzywione mogą mieć maksymalną wysokość łuku 20 mm na każde 10 cm długości ogórka.”

Jak ratować żywność?

Autorka nie poprzestaje jednak na dziwnych czy przygnębiających danych i po tej analizie prezentuje cały wachlarz sposobów na walkę z marnotrawstwem.  Sugeruje, jak z wyprzedzeniem planować posiłki, radzi, jak i gdzie kupować żywność, zwraca uwagę na znaczenie żywności lokalnej i sezonowej. Dzieli się ciekawymi sposobami na przechowywanie jedzenia, w taki sposób, aby jak najdłużej zachowało świeżość. Zachęca do uprawy roślin jadalnych we własnym ogródku i na balkonie – wiadomo, że to, co sami wyhodowaliśmy będziemy darzyć większym szacunkiem. W książce znajdziemy listę ziół, które można hodować w doniczkach, wraz ze wskazówkami dotyczącymi pielęgnacji, właściwości leczniczych, a nawet informację, czy dana roślina będzie przyciągać pszczoły (kolejny ważny aspekt ekologiczny).

A co jeśli naprawdę nie jesteśmy w stanie zjeść tego, co kupiliśmy lub wyhodowaliśmy? Na to też są sposoby i w książce znajdziemy ich całe mnóstwo. Począwszy od akcji społecznych i technologii, które ułatwiają dzielenie się nadwyżką jedzenia z innymi ludźmi, poprzez domowe kompostowanie, aż po pozyskiwanie biopaliwa z rozkładającej się żywności. Autorka poświęca też część książki jedzeniu przyszłości – prezentuje alternatywne źródła pozyskiwania żywności, które być może będą musiały wziąć pod uwagę przyszłe pokolenia, chcąc zaspokoić potrzeby wciąż rosnącej populacji. Ostatnia część książki to tytułowe 101 przepisów na wykorzystanie resztek żywności czy na przykład części roślin, które zwykle lądują w koszu, choć są zupełnie jadalne i smaczne. Przepisy są pogrupowane, znajdziemy tu między innymi część poświęconą mięsom, warzywom, ziołom, słodyczom… Łatwo jest więc sięgnąć bezpośrednio do kategorii, która nas interesuje. Poznamy tu zarówno receptury stosowane przez samą autorkę, jak i kuchenne sekrety innych brytyjskich aktywistów ekologicznych, szefów kuchni czy blogerów kulinarnych.

Co nowego?

Tematyką przeciwdziałania marnowaniu żywności interesuję się już od kilku lat, zastanawiałam się więc, czy książka dostarczy mi wielu nowych informacji , czy raczej jest to pozycja dla początkujących. Rzeczywiście, autorka pisze o foodsharingu czy aplikacjach takich jak OLIO lub Too Good To Go, o których słyszałam już wcześniej. Mimo to muszę stwierdzić, że z lektury wyniosłam całe mnóstwo przydatnej wiedzy.

Oto kilka przykładów!
  1. Wskazówki dotyczące przechowywania żywności. Zainspirowana lekturą, postanowiłam wydzielić w lodówce półkę oznaczoną karteczką „Zjedz mnie najpierw”. Przeznaczę ją dla produktów, które należy zjeść w pierwszej kolejności, bo po otwarciu opakowania mogą się szybko zepsuć. Dowiedziałam się też, że mandarynki, mimo niewątpliwych walorów wizualnych, lepiej trzymać w lodówce, niż np. w dekoracyjnej misce w kuchni, źle bowiem znoszą centralne ogrzewanie. Podobnych, konkretnych informacji znajdziecie w książce o wiele więcej.
  2. Kilka ciekawych przepisów. Moją faworytką jest zupa-krem z naci rzodkiewki z kminkiem, posypana po wierzchu tartą rzodkiewką. Na zdjęciu wygląda genialnie –zajęła więc wysoką lokatę na liście przepisów do wypróbowania. Zainteresowały mnie też łodygi brokułu serwowane z hummusem jako imprezowa przystawka lub galaretka ze skórek i ogryzków jabłek, która podobno świetnie komponuje się z serami.

3. Nareszcie poznałam szczegółowe zasady funkcjonowania domowego kompostownika (takiego z dżdżownicami) oraz dowiedziałam się, jak działa wariant japoński, zwany bokashi.

4.Wreszcie – książka to prawdziwa kopalnia wiedzy na temat rozmaitych akcji społecznych, biznesów, ludzi i blogów w jakiś sposób związanych z walką z marnotrawieniem. Dowiedziałam się między innymi o Festiwalu Ratowania Dyń, który co roku odbywa się w Londynie w okresie Halloween. Odkryłam firmę Lucky Peel, która produkuje wyrafinowane słodycze i nalewki z resztek pomarańczy – czyli tego, co pozostaje, bo wyciśnięciu z nich soku. Odkryłam całe mnóstwo restauracji i kafejek bazujących tylko i wyłącznie na resztkach jedzenia. Oczywiście większość tych wspaniałych inicjatyw usytuowana jest w londyńskiej rzeczywistości. Pozostaje nam więc tylko o nich czytać, podziwiać i inspirować się. Wszystkie te znaleziska zamierzam w najbliższych miesiącach eksplorować i Wam także polecam. Zwróćcie uwagę na to, że często są to nie tylko inicjatywy ekologiczne, ale również niezłe pomysły na biznes.

Słabości?

Jak dla mnie jedyną słabością tej książki jest to, że według mnie zbyt mały nacisk kładzie na znaczenie ograniczenia produktów odzwierzęcych dla dobra planety. Poza tym, duża część przepisów nie wpasowała się mój gust – sporo z nich reprezentuje dość ciężką brytyjską kuchnię, która nie należy do moich ulubionych. Jednak, jak już pisałam wcześniej, udało mi się znaleźć kilka kulinarnych perełek, które wzbudziły moją ciekawość i na pewno chciałabym z nich wkrótce skorzystać. Myślę, że podobnie jak ja, właściwie każdy powinien tu znaleźć przynajmniej kilka przepisów zgodnych ze swoimi preferencjami kulinarnymi.

Dla kogo lektura?

Moim zdaniem dla większości osób! Książka jest napisana prostym, przystępnym językiem, pełna anegdot i osobistych doświadczeń dziennikarki. Będzie to więc przyjemna lektura, dzięki której osoby, dotąd niezainteresowane kwestią marnowania jedzenia, spojrzą na żywność z zupełnie innej perspektywy. Ta pozycja na pewno otworzy im oczy na pewne sprawy, pozwoli krytycznie spojrzeć na własne nawyki i dostarczy wielu praktycznych wskazówek osobom chcącym coś zmienić. Także czytelnicy nie od dziś obeznani ze sprawą znajdą coś dla siebie. Autorka potraktowała temat na tyle wieloaspektowo, że każdy będzie w stanie poznać jakąś dziedzinę czy rozwiązanie, o których wcześniej nie słyszał. Ponadto, książka jest też bardzo ładnie wydana – zawiera sporo ilustracji i zdjęć, które czynią ją atrakcyjną również wizualnie. Może to pomysł na prezent dla kogoś w Twoim otoczeniu?

Więcej na temat

 

*książka nie ma na razie polskiej wersji językowej. Cytaty przytoczone w tym artykule to moje tłumaczenie, zupełnie nieoficjalne i niezobowiązujące 🙂

2 thoughts on “101 sposobów na niemarnowanie żywności. Recenzja książki Anny Pitt.”

    1. Też mnie to zaskoczyło, ale pozytywnie! 🙂 Polecam, na pewno znajdziesz w niej coś dla siebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *