Jak to się robi w Dublinie?

Na początku grudnia miałam okazję ponownie odwiedzić Dublin – miasto, które uważam za swój drugi dom, ponieważ w (całkiem niedawnej) przeszłości spędziłam tam dwa lata swojego żywota. Z pobytem w stolicy Irlandii mam właściwie wyłącznie dobre wspomnienia – na pewno częściowo wynika to z sentymentu, ale też po prostu dlatego, że – przynajmniej na pewnym etapie – jest to świetne miejsce do życia. Niewielkie miasto, gdzie w większość kluczowych miejsc dotrze się piechotą, przyjazne i otwarte społeczeństwo, ciekawa kultura. Wystarczy też wsiąść do podmiejskiej kolejki lub na rower, żeby w krótkim czasie znaleźć się nad morzem i zrelaksować się wędrując po klifach Howth czy podziwiając górzyste krajobrazy Wicklow.

Mimo mojej ogromnej miłości do Irlandii jako kraju oraz sympatii do jej przemiłych mieszkańców, nigdy nie postrzegałam Dublina jako szczególnie ekologicznego miasta. Dublińczycy (zarówno rodowici Irlandczycy, jak i napływowi mieszkańcy ze wszystkich zakątków Europy i świata) ochoczo kupują posiłki w stylowych plastikowych opakowaniach, korzystają też z jednorazowych kubków na piwo i kawę. Z dużą przyjemnością zaopatrują się w wątpliwej jakości odzież w popularnych na Wyspach tanich sieciówkach, które raczej nie słyną z dbałości o sprawiedliwe i etyczne warunki produkcji. Kulminacja tych upodobań następuje w okolicach świąt Bożego Narodzenia czy Dnia św. Patryka, a także w letnie, ciepłe dni, kiedy akurat nie pada deszcz. Ulice tętnią wtedy życiem, konsumpcja kwitnie, a rzeką Liffey do morza spływają konkretne ilości plastikowych śmieci.

Ale nie bądźmy tacy negatywni – tak jak w każdym mieście, w Dublinie również można znaleźć ciekawe miejsca i inicjatywy promujące bezodpadowe życie, ekologiczny transport czy zrównoważoną modę. Gdybyście kiedyś planowali odwiedzić to sympatyczne miasto, może przyda Wam się mój subiektywny eko-przewodnik. Zapraszam do lektury!

Dublin i zero waste

Po roku nieobecności na Szmaragdowej Wyspie rzuciło mi się w oczy, że i tutaj zagościła moda na bezodpadowy styl życia. W marcu tego roku w mieście zagościła słynna Bea Johnson, która wygłosiła wykład na temat bezodpadowego życia w dublińskim Trinity College. W irlandzkiej stolicy pojawia się coraz więcej miejsc, gdzie na zakupy można przyjść z własnymi opakowaniami. Jednym z takich miejsc jest Hopsack w dzielnicy Rathmines. Jest to sklep ze zdrową, ekologiczną żywnością i naturalnymi kosmetykami, posiadający również swój kącik zero waste, do którego można przyjść po zakupy z własnym opakowaniem.  Absolutnym hitem w sklepie jest maszyna przetwarzająca orzechy na masło orzechowe, którym następnie napełnia przyniesiony przez klienta słoik. Można tu także przynieść do ponownego napełnienia opakowania po ekologicznych płynach do prania i innych środkach czystości.

Bezodpadowy kącik w sklepie Hopsack.
Tutaj można ponownie napełnić opakowanie po płynach do prania.
Na naszych oczach ta magiczna maszyna przerabia orzechy na świeżutkie masło orzechowe, które ląduje prosto do przyniesionym przez nas słoiku – sam proces nie wygląda zbyt zachęcająco, ale już za chwilę słój wypełni się pysznym, świeżutkim masełkiem.

 

W Hopsacku można się też zaopatrzyć w kubki wielokrotnego użytku.

Ekologiczną, zdrową żywność, często z certyfikatem Fair Trade można też zakupić w kooperatywie Dublin Food Coop zlokalizowanej w okolicach centrum, blisko słynnej katedry św. Patryka – czyli jednego z najbardziej popularnych punktów na turystycznej mapie stolicy.

Na uwagę zasługuje także mała firma o nazwie Bring Your Own, sprzedająca mąki, kasze, ryż i różnego rodzaju nasiona do opakowań przyniesionych przez klienta. Oprócz sklepu stacjonarnego w dzielnicy Drumcondra, firma ma też wędrujące stoiska pojawiające się okazjonalnie na różnego rodzaju festiwalach, świątecznych jarmarkach oraz w parkach miejskich. Daty i miejsca, w których pojawiają się takie stoiska są obwieszczane na stronie firmy na Facebooku.

Kolejnym interesującym biznesem w duchu bezodpadowym jest Minimal Waste Grocery – jest to głównie sklep online, proponujący zakupy z dostawą do domu.  Można zakupić u nich, między innymi, owoce, orzechy, przyprawy, a także produkty do sprzątania. Pierwsze zakupy przyjeżdżają do klienta w papierowych torbach, ale przy dostawie można przekazać pracownikowi firmy swoje własne pojemniki do wypełnienia przy kolejnym zamówieniu.

Jeśli chodzi o kosmetyki, to w Dublinie funkcjonują aż dwa sklepy mojej ukochanej firmy Lush. Każda wizyta w takim miejscu to dla mnie źródło dziecinnej radości – ze względu na unoszące się tam słodkie zapachy i wszechobecne, piękne kolory. W Lush zakupimy nietestowane na zwierzętach szampony w kostce, mydła, perfumy czy produkty do makijażu, a dużą część tych specyfików można spakować do funkcjonalnych pudełek wielokrotnego użytku.

Walka z marnowaniem żywności

W Dublinie działa projekt Food Waste Heroes – jest to grupa wolontariuszy, luźno powiązana z OLIO. Jeden z moich przyjaciół – Malte – jest aktywnym członkiem tej grupy. Wolontariusze porozumiewają się przy użyciu grupy na Whatsappie i w ten sposób umawiają się na ratownicze dyżury. Ich działanie polega na regularnym wieczornym odbieraniu niesprzedanego pieczywa z sieci supermarketów Dunnes. Pieczywo to jest następnie rozdawane na ulicach Dublina. Chleb i bułki trafiają do zainteresowanych przechodniów, a także do osób bezdomnych, których na ulicach miasta jest niestety coraz więcej.

Zrównoważona moda

Jak już wspomniałam, najpopularniejszymi miejscami na zakupy odzieżowe w Dublinie są wszechobecne sieciówki. Jednak na mapie miasta można znaleźć też perełki – małe sklepy, w których można zaopatrzyć się w oryginalną, świetnej jakości odzież wyprodukowaną w sposób respektujący środowisko i prawa pracowników. Moim ulubieńcem jest sklepik Scout na Temple Barze – tętniacej życiem pubowej i kulturalnej dzielnicy Dublina.  W Scoucie można zakupić irlandzki design, piękne szale, czapki, rękawiczki i koce. Sklep oferuje też spodnie, koszulki, torby i swetry z certyfikatem Flocert. Kiedy mieszkałam w Dublinie zakupiłam tu trapezowy sweter w granatowe i białe paski oraz zimową czapkę – obie rzeczy według mnie piękne i doskonałej jakości. Oczywiście, za każdą z nich musiałam zapłacić sporo więcej niż w zwykłej sieciówce, ale wiem, że są to elementy garderoby na tyle uniwersalne i porządnie wykonane, że z pewnością będą służyć mi przez długie lata.

Sweterki z certyfikatem Flocert w Scoucie.

 

W zeszłym roku zakupiłam sobie podobną czapeczkę.
W Scoucie można też kupić piękne szale i koce.
Zrównoważony transport

Chociaż uwielbiam jazdę na rowerze, mieszkając w Dublinie nigdy nie czułam się pewnie korzystając z tego środka transportu. W mieście jest bardzo niewiele ścieżek rowerowych, rowerzyści są więc zmuszeni poruszać się po jednej drodze z samochodami i autobusami. Niektórzy nie mają z tym problemu, inni (tak jak ja) czują się w takiej sytuacji co najmniej niekomfortowo. Problemy te dostrzegają członkowie organizacji Dublin Cycling Campaign, którego aktywną członkinią jest moja koleżanka Giulia. Jest to grupa wolontariuszy aktywnie działająca na rzecz poprawienia miejskiej infrastruktury, tak aby rowerzyści mogli czuć się swobodnie i bezpiecznie. Wśród członków organizacji są eksperci od transportu i planowania miejskiego, a także po prostu ludzie, którzy chcą żyć w mieście przyjaznym rowerzystom. Grupa promuje rower jako zrównoważony środek transportu, organizuje warsztaty i wydarzenia, wnioskuje w Radzie Miasta o tworzenie odpowiedniej dla rowerzystów infrastruktury (rowery miejskie czy ścieżki rowerowe). Są też obecni jako jedna z formacji biorących udział w corocznej paradzie św. Patryka.

Wegańska i wegetariańska kuchnia

Irlandczycy są wielkimi pasjonatami kuchni mięsnej (i raczej niezbyt zdrowej), niemniej w Dublinie znajdziecie sporo interesujących miejsc z kuchnią wegańską i wegetariańską. Moim niekwestionowanym numerem jeden na liście jest Sova Vegan Butcher – przytulna, klimatyczna knajpka prowadzona – notabene – przez Polaków. Serwowane przez nich dania w niczym nie przypominają bezkształtnej warzywnej papki oferowanej przez wiele innych jadłodajni w kategorii „wegańskie/wegetariańskie”. Wręcz przeciwnie – każde danie w Sovie to małe dzieło sztuki. Skosztujecie tam między innymi placków ziemniaczano-kalafiorowych w sosie szafranowo-grzybowym z dodatkiem tartego, wędzonego tofu lub roladę z „indyka” (w tym przypadku rolę „indyka” gra seitan) nadziewaną żurawiną i szałwią, podawaną w rozmarynowym sosie, z brukselkami i pasternakowym puree. Zdjęcia niektórych dań możecie obejrzeć tutaj.

Więcej na ten temat:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook