Kilka słów o wolontariacie

Po co komu wolontariat?

Według internetowego słownika  PWN wolontariat to «dobrowolna, bezpłatna praca społeczna, zwłaszcza związana z opieką nad nieuleczalnie chorymi lub niepełnosprawnymi ludźmi». Według mnie to definicja nieco wąska, bo w rzeczywistości wolontariat może odnosić się do bardzo wielu dziedzin życia, takich jak opieka nad zwierzętami, ekologiczne rolnictwo, prawa człowieka i wiele, wiele innych. Nie to jednak jest najważniejsze. Kluczowa jest tutaj fraza „bezpłatna praca”. Wiem, że na jej dźwięk wiele osób skrzywi się z niesmakiem. Jak to, ja miałbym pracować za darmo? Mam przecież swoją pracę/studia/mnóstwo zajęć, a potem jestem zmęczony i chcę w spokoju oglądać seriale na Netflixie, popijając piwkiem.

Żeby nie było. Ja też lubię seriale i piwo. Tak się składa jednak, że od wczesnych lat studenckich, czyli już od jakiejś dekady mam dość spore doświadczenie z różnego rodzaju wolontariatem, dla kilku, zupełnie różnych organizacji. To wieloletnie już, jakby nie było, doświadczenie każe mi jednoznacznie stwierdzić – wolontariat to świetna sprawa. Angażując się w taką działalność, wbrew pozorom nie robimy tego tylko i wyłącznie dla innych. Robimy jednocześnie całkiem sporo (a może nawet więcej) dla samych siebie.

Co zyskujesz?

Jakie to wymierne korzyści można osiągnąć poprzez wolontariat? Oprócz zupełnie oczywistej rzeczy, jaką jest satysfakcja z niesienia pomocy potrzebującym, jest też wiele czynników, które warto wziąć pod uwagę. Otóż, w zależności od rodzaju działalności, są to takie benefity jak:

Uwaga na…

Oczywiście, zanim zaangażujesz się w wolontariat, musisz odpowiedzieć sobie na następujące pytanie: co dobrego wyniknie z mojej pracy? Dlaczego organizacja szuka wolontariuszy? Zdarza się, że wolontariuszy rekrutuje na przykład korporacja czy inna duża firma nastawiona na zysk. Argumentem dla poszukiwania osób do darmowej pracy jest wówczas „zdobywanie doświadczenia zawodowego”.  Nie dajcie się zwieść. Od zdobywania doświadczenia są praktyki i staże, które powinny mieć jasno określone granice czasowe. Jeśli jedynym beneficjentem Waszych darmowych działań ma być tylko i wyłącznie owa firma, a nie na przykład lokalna społeczność czy inne dobro wspólne, wtedy nie warto się angażować.

Ponadto, trzeba uważać na wszelkiego rodzaju agencje pośredniczące w organizowaniu wolontariatu zagranicznego. Zdarza się, że taka agencja każe sobie płacić za to, żeby mogła Wam zorganizować „wolontariat” w biedniejszym kraju, na przykład w Azji lub Ameryce Łacińskiej. W zamian otrzymujemy hybrydę pracy dobroczynnej i luksusowych wakacji. W ciągu dnia pracujemy na przykład przy budowie zburzonych przez huragan chat, a wieczorem oddajemy się ekskluzywnym rozrywkom, na przykład pływamy z delfinami. Zupełnie nie o to chodzi. Po pierwsze,  bardzo często tego rodzaju prace wykonywane przez wolontariuszy przynoszą więcej szkody niż pożytku lokalnej społeczności. Powinny być raczej zlecone lokalnym specjalistom niż osobom z zewnątrz bez żadnego doświadczenia.  Poza tym płacenie komuś za możliwość wykonywania darmowej pracy, jest samo w sobie absurdalne i na widok takich ofert powinna się nam zapalać w głowie czerwona lampka. Według mnie, przy wolontariacie zagranicznym jedyne akceptowalne koszta to dojazd w dane miejsce i ewentualnie drobne kieszonkowe. W przypadku wolontariatu zagranicznego moim zdaniem warto unikać wszelkich pośredników i na własną rękę szukać działających na miejscu, sprawdzonych organizacji. O tym problemie wspomina też Janina Ochojska w książce „Świat według Janki” oraz Elizabeth Becker w reportażu „Overbooked”, o którym pisałam tutaj.

Moje doświadczenia z wolontariatem

Dzisiejszy wpis jest wstępem do całego cyklu artykułów, które planuję tu publikować co jakiś czas. Będę w nich pisać o moich doświadczeniach w konkretnych organizacjach, o ich wadach i zaletach, o tym, ile czasu trzeba poświęcić, aby pomagać w takiej czy innej organizacji. Planuję też przeprowadzać wywiady z innymi osobami, które angażują się w różnego rodzaju wolontariat.

Jeśli chodzi o mnie, to do tej pory miałam doświadczenia w następujących organizacjach:

O przygodzie w organizacji WWOOF pisałam już jakiś czas temu – dla zainteresowanych podaję link poniżej. Natomiast już niebawem chciałabym zaprosić Was do lektury wpisu o moim niedawnym doświadczeniu w Szlachetnej Paczce. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak to dokładnie wygląda, zapraszam już wkrótce!

Więcej na ten temat:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook