Wolontariat jako sposób na wakacje. Kilka wspomnień z Francji.

Ponieważ zbliżają się wakacje, pomyślałam, że dobrym pomysłem byłoby podzielenie się z Wami moim sposobem na podróżowanie, z którego regularnie korzystałam w czasach studenckich. Sposób ten polega na połączeniu turystyki z wolontariatem. Z góry uprzedzam, że taka forma spędzania czasu wolnego w lecie raczej nie przypadnie do gustu tym, dla których synonimem idealnych wakacji jest popijanie drinków nad basenem lub na plaży w egzotycznym kraju. Jednak decydując się na wolontariat, część czasu trzeba mimo wszystko poświęcić na pracę. Za to dla osób, które nie mają nic przeciwko temu, żeby w czasie wakacji trochę podziałać będzie to na pewno świetna alternatywa dla tradycyjnego wypoczynku. To dobra opcja dla tych, którzy lubią pomagać innym, są ciekawi świata i ludzi, chcą w czasie wakacji ćwiczyć języki obce i odwiedzać mniej oblegane, ale wcale nie mniej piękne zakątki na świecie. Aha, i jeszcze dla tych, którzy interesują się ekologią i dawaniem rzeczom nowego życia. W jaki sposób można połączyć tyle fajnych rzeczy w czasie jednego wyjazdu? Wystarczy zapisać się na letni wolontariat w organizacji Emmaus.

Czym jest Emmaus?

Emmaus to międzynarodowa organizacja, która działa na rzecz osób ubogich, bezdomnych czy wykluczonych społecznie. Została założona w 1949 roku we Francji, w której, jak w większości krajów europejskich tuż po II wojnie światowej, wiele osób dotkniętych było skrajną biedą i przytłoczonych poczuciem beznadziei. Wtedy to francuski ksiądz (l’abbé) Pierre założył pierwszą wspólnotę dla osób bezdomnych, jako miejsce, w którym osoby te mogłyby wspólnie żyć, pracować i odzyskać poczucie sensu życia. Z czasem powstawało coraz więcej takich wspólnot na terenie Francji; organizacja rozszerzyła swoją działalność również na inne kraje – między innymi Belgię, Hiszpanię, Włochy, Irlandię, także Polskę oraz kontynenty – Amerykę Południową, Afrykę i Azję.

Osoby mieszkające we wspólnotach Emmaus to tak zwani kompanioni (fr.compagnons). Organizacja przyjmuje osoby poszukujące pomocy z różnych względów: mogą to być bezdomni, długotrwale bezrobotni, osoby samotne, starsze czy niepełnosprawne, a także migranci z krajów dotkniętych biedą czy konfliktem zbrojnym. Do Emmausa może zgłosić się każdy, niezależnie od narodowości, rasy czy wyznania. Istnieją wspólnoty wyłącznie dla mężczyzn lub wyłącznie dla kobiet, a także wspólnoty mieszane. Każdy z kompanionów (lub kompanionek) otrzymuje we wspólnocie pracę odpowiednią dla jego stanu zdrowia czy umiejętności. Co ciekawe, starsi kompanioni, którzy nie są już zdolni pracy, nie opuszczają wspólnot, w których pracowali, ale nadal w nich mieszkają i mają wypłacane emerytury. Świadczenia te nie pochodzą z budżetu państwa, ale z zasobów własnych organizacji. W ten sposób starsze osoby nie pozostają zdane same na siebie, ale nadal są częścią Emmausowej rodziny i mogą cieszyć się towarzystwem innych ludzi.

Wspólnoty Emmaus dążą do pełnej samowystarczalności finansowej. W jaki sposób ją uzyskują? Sedno ich działalności stanowi pozyskiwanie starych przedmiotów i dawanie im nowego życia. Osoby, które chcą na przykład pozbyć się niepotrzebnych mebli, książek, ubrań czy płyt, dzwonią do Emmausa z prośbą o ich odebranie lub po prostu przewożą je do wspólnot. Tam kompanioni segregują odzyskane przedmioty, naprawiają je lub odnawiają, a następnie sprzedają ponownie w znajdujących się na terenach wspólnot sklepach. Funkcjonowanie sklepów różni się pewnie w zależności od regionu, we wspólnotach, które ja miałam okazję odwiedzić sklepiki te otwierane były dwa lub trzy razy w tygodniu w ściśle określonych godzinach. Już na godzinę przed otwarciem pod bramą gromadziły się tłumy ludzi, a gdy wrota się otwierały następował błyskawiczny szturm porównywalny z  walkami o Crocsy w Lidlu. Dowodzi to tego, jak dużą popularnością we Francji cieszą się tego rodzaju zakupy. Dla wielu jest to okazja, żeby w niedrogi sposób urządzić dom, uzupełnić garderobę czy kolekcję płyt lub książek. Niejednokrotnie udaje się tam upolować prawdziwe perełki, z każdej możliwej kategorii.

Wiele wspólnot Emmausa w okresie letnim zaprasza do współpracy wolontariuszy ze wszystkich zakątków świata. Zapisy na wolontariat ruszyły w kwietniu. W tym roku można zapisać się na wolontariat w Belgii, Bośni i Hercegowinie, Hiszpanii, Francji, Rumunii i we Włoszech. Zainteresowani pod tym artykułem znajdą wszystkie niezbędne linki.

Widok na wspólnotę Pointe Rouge w Marsylii – z okien pokoju wolontariusza (czyli moich)

Na czym polega wolontariat?

Na wolontariat w Emmausie należy zapisać się przez stronę internetową. Po uzgodnieniu wszystkich szczegółów z osobą zarządzającą wybraną przez nas wspólnotą, dojeżdżamy tam na własny koszt. I jest to właściwie jedyny koszt, który ponosimy, bo zakwaterowanie i wyżywienie mamy zapewnione. Długość pobytu trzeba ustalić indywidualnie – wspólnoty, w których ja miałam okazję gościć nie narzucały żadnych określonych terminów wyjazdu czy przyjazdu. Można było zostać na tydzień, albo na całe wakacje. 

Najogólniej rzecz ujmując, wolontariat polega na wspieraniu kompanionów w ich codziennej pracy. Zajęcia mogą być rozmaite: segregowanie odzyskanych przedmiotów, renowacja mebli, sprzedaż w sklepie, pomoc w kuchni, odbieranie niepotrzebnych rzeczy z domów zainteresowanych osób. Wolontariat w Emmausie to przede wszystkim praca fizyczna, czasami trzeba się więc natrudzić. Dotyczy to szczególnie panów – często proszeni są na przykład o pomoc w składaniu i noszeniu mebli. Bywa to męczące, zwłaszcza jeśli na wolontariat wybierzecie miejsce takie, jak Marsylia, gdzie temperatury w lecie są naprawdę wysokie. Ja, jako przedstawicielka płci żeńskiej, byłam zwykle przydzielana do lżejszych i przyjemniejszych zadań: segregowania ubrań czy książek, układania ich na półkach w sklepach, pomocy w kuchni czy opieki nad plażową biblioteczką.

W ramach Emmausowego projektu w Marsylii wolontariusze i kompanioni stworzyli sezonową bibliotekę dla osób wypoczywających na plażach w Marsylii.
A oto gotowa biblioteczka!

Czy pobyt w Emmausie to tylko praca?

Absolutnie nie! Pracuje się 5 dni w tygodniu, mniej więcej 8 godzin dziennie (w tym dość długa przerwa obiadowa). Popołudnia są wolne i można je poświęcić na odpoczynek, integrację i wspólne wyjścia z innymi wolontariuszami czy kompanionami oraz zwiedzanie okolic. W weekendy zarządzający wspólnotą organizują wycieczki dla wolontariuszy.

Moje doświadczenie Emmausowe obejmuje pobyt w czterech różnych wspólnotach we Francji.

W czasie wolnym od pracy miałam okazję odwiedzić piękne i różnorodne okolice powyższych miejsc. Odwiedziłam między innymi malownicze miasteczko Cassis  i wyspę Frioul, na której więziono hrabiego Monte Christo. Spacerowałam po malowniczych plażach Bretanii, zajadałam tradycyjne bretońskie naleśniki z mąki gryczanej i popijałam je cydrem. Spędziłam weekend pod namiotem w Pirenejach, zwiedziłam Tuluzę, Brukselę, spróbowałam pastisu. Spotkałam wiele ciekawych osób z Francji, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Rumunii, a nawet z Salwadoru. Dzięki Emmausowi bardzo poprawił się mój nieformalny francuski. Prawie całkowicie samodzielnie odrestaurowałam szafę. I najważniejsze ze wszystkiego: tam poznałam mojego męża. Do dziś wspominam pobyty na Emmausie jako jedne z najlepszych dotychczasowych przygód. Naprawdę wiele wyniosłam z tych kilkutygodniowych i bardzo niskobudżetowych podróży.

Wieczorem na plaży w Marsylii. Lato 2010.

Jeśli wizja, którą próbowałam przed Wami odmalować w tym wpisie wydaje Wam się w większym lub mniejszym stopniu kusząca może sami zdecydujecie się na udział w wolontariacie? A może polecicie go komuś znajomemu? Jeśli chcielibyście tak zrobić to poniżej znajdziecie wszystkie potrzebne linki:

 

 

 

 

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook