Jak zerwać z plastikiem? Recenzja książki Willa McCalluma.

Zauważyłam, że w ostatnim czasie wszelkiego rodzaju media coraz częściej bombardują nas przygnębiającymi doniesieniami o zanieczyszczeniu  środowiska naturalnego (a zwłaszcza oceanów ) plastikiem. To dobrze, że ten temat jest poruszany z taką częstotliwością, bo oznacza to, że coraz więcej osób jest świadomych skali problemu. I całe szczęście, bo konsekwencje przecież dotyczą wszystkich – bez wyjątku.

W związku z rosnącą świadomością ekologiczną, coraz szersze kręgi zatacza też moda na życie zero waste – czyli takie, w którym ilość produkowanych odpadów jest ograniczona do niezbędnego minimum. Pierwszym krokiem każdego zwolennika bezodpadowego życia jest wyeliminowanie właśnie jednorazowego plastiku: woreczków, opakowań, słomek czy butelek – które to wcale nietrudno zastąpić wielorazowymi odpowiednikami.

W związku z modą na bezodpadowy styl życia, na rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich miesiącach kilka poradników służących wskazówkami, w jaki sposób zaimplementować zasady zero waste na własnym podwórku. Kilka tygodni temu w moje ręce trafił jeden z takich poradników, zatytułowany po prostu „Jak zerwać z plastikiem?” Autorem książki jest Will McCallum – dyrektor do spraw oceanów, z brytyjskiego oddziału Greenpeace. Czym różni się ta książka od innych dostępnych na rynku poradników o tej samej tematyce? Czy warto po nią sięgnąć? Przekonajcie się sami.

Biorąc do ręki książkę Willa McCalluma, w pierwszej kolejności zwrócimy uwagę na jej poręczny, kieszonkowy format. Jest to pozycja wręcz idealna, dla tych, którzy lubią czytać w pociągach, tramwajach, autobusach, w poczekalni u lekarza czy w kolejce w urzędzie. Książka jest lekka i nie zajmie dużo miejsca w torbie czy plecaku. Dużym jej atutem jest także okładka – według mnie bardzo ładnie zaprojektowana, co sprawia, że cieszy oko i myślę, że w związku z tym nada się również na prezent. To tyle, jeśli chodzi o fizyczne aspekty tego dzieła.

„Jak zerwać z plastikiem?”, Will McCallum, wydawnictwo Insignis.

A jakie treści znajdziemy w środku? Pierwsze 4 rozdziały naświetlają czytelnikowi problem plastiku. Autor opisuje w jaki sposób to powszechnie używane tworzywo zanieczyszcza środowisko naturalne i dlaczego problem ten nabrał wręcz katastrofalnych rozmiarów. Przedstawia też krótką historię walki z plastikiem i opisuje inicjatywy podejmowane w niektórych państwach w celu ratowania sytuacji. Przekonuje też, że każdy z nas – jeśli tylko wykaże się odrobiną chęci – może przyczynić się do jej poprawy.

„90 procent morskich ptaków ma w swoich wnętrznościach plastik”.

Kolejne rozdziały to już przejście do konkretów. Autor radzi początkującym adeptom bezodpadowego życia, jak uświadomić sobie ilość zużywanego plastiku i w jaki sposób oczyścić z niego swoją przestrzeń. Dostarcza też całego mnóstwa propozycji wielorazowych zamienników niepożądanego tworzywa. Ciekawe jest to, że ta część podzielona jest na rozdziały według często użytkowanych przez nas miejsc. I tak kolejno dowiemy się, jak wyeliminować jednorazowy plastik z łazienki, sypialni, kuchni, pokoju dziecięcego i z miejsca pracy. Oddzielny rozdział autor poświęcił porządkom w plecaku i torebce.

Ostatnia część książki adresowana jest dla osób bardziej w temacie zaawansowanych. Chodzi o wszystkich tych, którzy w dużej mierze wyeliminowali już plastik z własnej przestrzeni i chcieliby zacząć działać na większą skalę. Czyli przekonać do swojego stylu życia nie tylko rodzinę i przyjaciół, ale także lokalne i państwowe instytucje oraz właścicieli wszelkiego rodzaju biznesów. Autor podpowiada jak skutecznie używać w tym celu mediów społecznościowych oraz tradycyjnych, jak napisać raport, komunikat prasowy albo petycję. Dodam, że rozdziały książki poprzeplatane są z wywiadami, których bohaterami są osoby w różny sposób działające na rzecz walki z plastikiem. Znajdziecie też sporo interesujących adresów internetowych, między innymi blogów specjalizujących się w relacjonowaniu życia bez plastiku.

„12,7 miliona ton plastiku trafia każdego roku do oceanów”

Teraz czas odpowiedzieć na pytanie postawione na początku tego tekstu, czyli czy warto poświęcić czas na jej lekturę. Tak na marginesie – tego poświęconego czasu nie będzie zbyt wiele. Książka napisana jest niesamowicie prostym językiem i jest tak kompaktowa, że jej lektura nie powinna zająć więcej niż 3 wieczory, nawet najbardziej zabieganej osobie.

Skupmy się jednak na samej treści. Nie będę Was oszukiwać, że jest to jakieś wybitne dzieło literackie, dodatkowo polskie tłumaczenie miejscami nie do końca mi się podobało. Nie o to w tym jednak chodzi – autor nie jest z zawodu pisarzem, a zadaniem poradnika jest przede wszystkim przekazywać przydatne informacje. I faktycznie to się udało.

Według mnie książka ma znaczną przewagę nad innymi o podobnej tematyce, ponieważ jej autor zawodowo zajmuje się ochroną środowiska. Na własne oczy ogląda opłakane skutki naszego przywiązania do plastiku i energicznie działa na rzecz nagłośnienia tego problemu. Dlatego też może pochwalić się bardzo dobrą znajomością tematu. Jest też w stanie zaprezentować dużą porcję szokujących faktów i liczb, co też na każdym kroku czyni. Uważam, że to dobre posunięcie, zwłaszcza, kiedy chce się przekonać do działania osoby w ogóle niezainteresowane tematem. Weźcie to pod uwagę, jeśli szukacie lektury dla osoby, która nie ma pojęcia o bezodpadowym życiu.

„Co minutę do oceanów trafia zawartość 1 śmieciarki pełnej plastikowych odpadów”

A co z osobami bardziej zaawansowanymi? Myślę, że i one znajdą coś dla siebie. Rozdziały o porządkowaniu poszczególnych pomieszczeń w domu pewnie ich nie zaskoczą, bo mniej więcej te same rady pojawiają się we wszystkich poradnikach i na tematycznych blogach. Może z tą różnicą, że w tej konkretnej książce pod koniec każdego rozdziału „praktycznego” znajdziemy miejsce na notatki, w którym czytelnik może zanotować sobie wnioski z lektury i zapisze w jaki sposób wyeliminuje ze swojego życia poszczególne plastikowe akcesoria. Dla mnie na przykład jedyną nowością, którą wyniosłam z tych rozdziałów była część o plastikowych mikrowłóknach, które uwalniają się z naszych ubrań podczas prania i wędrują dalej, aż do mórz i oceanów.  Ze skali tego problemu faktycznie nie zdawałam sobie sprawy i cieszę się, że dowiedziałam się więcej.

„(…) mikrowłókna, chociaż niewidoczne dla naszych oczu, zwierzętom wchodzącym w skład zooplanktonu, takim jak kryl (jest to przypominający krewetkę skorupiak), mogą wydawać się smacznym kąskiem. Tego rodzaju zwierzęta stanowią jedno z najniższych ogniw łańcucha pokarmowego w oceanach, są więc zjadane w większych ilościach przez większe skorupiaki, ryby i morskie ssaki takie jak wieloryby. W ten sposób mikrowłókna przechodzą na kolejne poziomy łańcucha pokarmowego, akumulując się w organizmach większych zwierząt; w końcu mogą trafić także na nasz talerz”.

Cenne także jest zgromadzenie w jednym miejscu wyżej już wymienionych liczb i faktów. Warto mieć coś takiego w zanadrzu, gdy próbujemy przekonać kogoś do naszych racji. Bardzo interesująca jest też ostatnia część książki, czyli porady, w jaki sposób wyjść poza własne podwórko i próbować oddziaływać na większą skalę. Innymi słowy, są to wskazówki dotyczące wszelkiego rodzaju kampanii społecznych i aktywizmu. Tę część uważam za szczególnie ciekawą i przydatną. Do tej pory nie zdarzyło mi się trafić na omówienie tego aspektu sprawy w żadnej innej książce o podobnej tematyce.

Podsumowując: pozycja autorstwa Willa McCalluma to spora porcja konkretnej wiedzy w małej i lekkostrawnej pigułce. Książkę zdecydowanie warto przeczytać, zapamiętać lub wynotować to, co ważne i podać ją dalej, aby dotarła do jak największej liczby osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook