Fair trade po polsku, czyli o wizycie w Stowarzyszeniu Serfenta.

Pisałam już kiedyś, że Cieszyn to miasto pełne ciekawych projektów (o mojej ostatniej wyprawie w te strony możecie przeczytać tutaj). Pod koniec stycznia znów miałam okazję tam gościć. Tym razem jednym z głównych celów mojej wizyty było spotkanie w Stowarzyszeniu Serfenta. Stowarzyszenie to jeszcze jedna pozytywna inicjatywa, zrodzona w Cieszynie. Jeśli chcecie dowiedzieć się w jaki sposób działalność Serfenty wpisuje się w koncepcję sprawiedliwego handlu, wspieranie lokalnego rynku i pielęgnowanie polskiej tradycji, zapraszam Was do dalszej lektury.

Czym jest Serfenta?

Biuro Serfenty mieści się w sercu Cieszyna – w jednej z kamienic leżących u stóp cieszyńskiego zamku. Jest to niezwykłe miejsce, w którym tradycyjne polskie rzemiosło splata się nowoczesnym designem. Słowo „splata” jest tu jak najbardziej adekwatne, ponieważ misją Stowarzyszenia jest pielęgnowanie i promowanie tradycyjnej sztuki wyplatania koszy.

Działalność Serfenty polega na prowadzeniu badań etnograficznych i nawiązywaniu kontaktów z mistrzami polskiego plecionkarstwa ze wszystkich regionów Polski. Wiedzę o rzemiośle wyplatania koszy posiadają zwykle starsze osoby mieszkające na terenach wiejskich, niemające doświadczenia w korzystaniu z nowoczesnych środków przekazu. Serfenta dąży do tego, żeby zachować ciągłość w przekazywaniu z pokolenia na pokolenie wiedzy o tradycyjnym plecionkarstwie. Misją Stowarzyszenia jest też zapewnienie rzemieślnikom rynku zbytu poprzez promowanie ich działalności, zarówno w Polsce, jak i zagranicą.

Zespół Serfenty tworzą Paulina Adamska, Łucja Cieślar i Anna Krężelok. Dziękuję serdecznie Pani Annie za ugoszczenie mnie w cieszyńskim biurze Serfenty i wprowadzenie w świat tego tradycyjnego rzemiosła, a pozostałym Paniom za wszelkie informacje nadesłane drogą mailową!

W cieszyńskim biurze Serfenty.
Polskie plecionkarstwo

Urok polskiego rzemiosła wyplatania koszy wynika przede wszystkim z bogactwa i różnorodności form i materiałów. Serfenta prowadzi internetową sprzedaż dzieł mistrzów polskiego plecionkarstwa. Są to wyroby z takich materiałów jak rogożyna (czyli pałka wodna), wiklina, słoma, korzenie świerkowe, leszczyna, a także materiały z recyklingu.

Jan Zogata, Paulina Adamska, Drude Isene (fot. Rafał Soliński), Jaworzynka, wyplatanie z korzeni świerka. Zdjęcie pochodzi z zasobów Serfenty.

A jak konkretnie wygląda współpraca Serfenty z polskimi plecionkarzami?

„Najpierw oczywiście sprawdzamy czy są, z czego wyplatają i co. W tym duchu prowadziliśmy więc nasze pierwsze projekty, nastawione głównie na badania etnograficzne. One dały nam rozeznanie co do aktualnie działających rzemieślników, a także przyniosły kolejne inspiracje, które – jak się okazuje – dotąd się nie skończyły. Po serii badań, zaczęliśmy organizować wystawy i konferencje, pisać publikacje, angażować się w debaty naukowe. Duży akcent położyliśmy też na naukę plecionkarskich umiejętności, które stale szlifujemy i doskonalimy. I ten kierunek jest wciąż ważny. I wreszcie, nasz najnowszy cel – sprzedaż tradycyjnych produktów na nowoczesnych rynkach. Produkty rozwijamy, staramy się je atrakcyjnie prezentować, każdy dostaje nasze logo i metkę z opisem twórcy, wreszcie dbamy o opakowanie.
W końcu współpracujemy z projektantami i proponujemy nowocześnie zaaranżowane plecionki. Jak to piszę, to widzę jaką drogę przebyłyśmy w Serfencie – od indywidualnej pasji do biznesu.” – wyjaśnia Paulina Adamska z Serfenty.

Kosze sprzedawane w sklepiku Serfenty mają rozmaite zastosowania: znajdziemy tam plecione torby na zakupy, damskie torebki, misy na owoce, piknikowe kosze i inne piękne rzeczy, które wspaniale udekorują dom. U mnie po wizycie w Serfencie zagościła zogata – mały koszyczek wypleciony przez Pana Jana w rejonie Beskidu Śląskiego. Nazwa koszyczka pochodzi od nazwiska jego twórcy. Cieszę się, bo zyskałam stylowy stojak na pędzle do makijażu i nie muszę już szukać ich po całym domu, jak przedtem. Jestem pewna, że nie jest to jedyny pomysł na wykorzystanie zogaty!

A tak wygląda zogata w użyciu!
Sprawiedliwy handel

Współpraca z Serfentą ma korzystny wpływ na sytuację polskich plecionkarzy i pomaga im dotrzeć do odbiorców, z którymi prawdopodobnie nie byliby w stanie nawiązać kontaktu na własną rękę. Paulina Adamska z Serfenty opisuje to w następujący sposób:

„Dążymy do organizacji systemu sprzedaży produktów tradycyjnych plecionkarzy na zasadach sprawiedliwego handlu. To znaczy – chcemy płacić im lepsze ceny niż sami podają – a tu trzeba zaznaczyć, że nie doceniają swojej pracy i zaniżają ceny. Nie potrafią jej odpowiednio wycenić, ani też wypromować. Już samo to, że zapewniamy im systematyczny zbyt
powoduje, że wciąż kontynuują twórczość. Pomagamy im też być bardziej widocznymi poprzez pisanie o ich pracy i zapraszanie dziennikarzy – np. Jan Zogata z Jaworzynki i jego piękne, unikatowe kosze z korzeni świerka doczekały się publikacji w naszym polskim Sielskim Życiu, ale także francuskim Le Lien Creatif. Jeśli mamy gości z zagranicy, to odwiedzamy najczęściej jego, a wówczas zawsze coś sprzeda ze swoich zasobów.
Innym przykładem jest Lucimia, wieś w centralnej Polsce, której kosze „kabłącoki” zostały, dzięki naszej pracy, wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego prowadzącą na listę UNESCO. Społeczność lokalna, czyli plecionkarze i ich rodziny, nie mieliby szans, by dowiedzieć się samodzielnie o procedurze związanej w przygotowaniem dokumentacji dotyczącej wpisu na listę. Tymczasem marka UNESCO to międzynarodowy prestiż. Dzięki tej pracy, „kabłącoki” będą miały szansę spotkać zagraniczną publiczność i klientów.”
Krystian Pisowicz, NN (fot. Paulina Adamska), woj. lubelskie, robienie prania w rzece, wiklinowy kosz kabłącok. Zdjęcie dzięki uprzejmości Serfenty.
Józef Gawlik, Marcin Gawlik, Rafał Soliński (fot. Paulina Adamska), Małopolska, łopołki wyplatane z dębu. Zdjęcie dzięki uprzejmości Serfenty.
 Od pasji do biznesu
Paulina Adamska z Serfenty w ten sposób mówi o początkach swojej plecionkarskiej pasji, która stała się siłą napędową do powstania Stowarzyszenia:
„Od kiedy pamiętam czułam pociąg do pracy manualnej. Kiedy dowiedziałam się, że istnieje szkoła, która stawia na praktyczną naukę rzemiosła, to tak długo szukałam możliwości, by w niej się uczyć, aż to się stało. W 2006 roku zaczęłam uczyć się w Uniwersytecie Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej, gdzie w ciągu 2 letniego kursu zdobywa się doświadczenie i wiedzę z zakresu m.in. ceramiki, malarstwa, tkactwa i właśnie wikliny. Od razu wpadłam po uszy jeśli chodzi o sam kontakt z rzemiosłem, ale też miejsce i ludzi. Zawarte wtedy przyjaźnie trwają do dziś, w tym też z nauczycielami. Miałam tam szczęście poznać niezwykłego pasjonata sztuki plecionkarskiej – Zdzisława Kwaska, naszego nauczyciela na zajęciach z wikliny. Zdzisław jest człowiekiem pełnym humoru i entuzjazmu i to dzięki niemu zapałałam chęcią podążenia szlakiem tradycyjnych plecionkarzy w Polsce.”
Przekazywanie wiedzy młodym
Oprócz promowania dzieł rzemieślników przy użyciu nowoczesnych środków przekazu, Serfenta dba o to, żeby plecionkarstwo nie stało się wymarłą sztuką, a wręcz przeciwnie – trwało i kwitło z pokolenia na pokolenie. Dlatego też Stowarzyszenie organizuje warsztaty, podczas których uczestnicy mają okazję zgłębiać tajniki plecionkarstwa. Najbliższe warsztaty odbędą się 20 lutego w Kawiarni Fotograficznej w Katowicach – może ktoś z Was się wybierze? Będzie można nauczyć się, jak wyplatać wiklinowe lampki. Szczegóły wydarzenia znajdziecie tutaj
Ponadto, Serfenta wydała książkę „Plecionkarskim szlakiem Wisły” oraz płyty z filmami instruktażowymi, do samodzielnej nauki plecionkarstwa.
Kosz-kołysak w cieszyńskim biurze Serfenty.
 W zeszłym roku w Zamku Cieszyńskim można było też obejrzeć wystawę „Sploty na Fali”. Jest to projekt przeprowadzony przez Stowarzyszenie Serfenta we współpracy z Wydziałem Form Użytkowych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Studentki uczelni w ramach projektu brały udział w warsztatach plecionkarskich, prowadzonych przez mistrzów tego rzemiosła. Zdobytą tam wiedzę wykorzystały do stworzenia własnych, unikalnych projektów. W efekcie powstały nowoczesne i stylowe przedmioty, takie jak kosze na pranie, torebki, plecaki, a nawet wiklinowy kosz do transportowania piwa. Serfenta przewiduje wprowadzenie części tych produktów do sprzedaży, więc jeśli lubicie piękny, nowoczesny design odwołujący się do tradycyjnych technik, zachęcam Was do śledzenia profilu Serfenty na Facebooku. To doskonały przykład kreatywnego połączenia tradycji z nowoczesnością.
Dlaczego warto wspierać Serfentę?

Zachęcam wszystkie osoby zainteresowane koncepcją sprawiedliwego handlu, polską kulturą czy designem do regularnego odwiedzania strony internetowej Serfenty. Może zdecydujecie się na udział w warsztatach lub zakupy w internetowym sklepiku? Produkty Serfenty to według mnie rozwiązanie dla wszystkich, którzy poszukują alternatywy dla szybkich zakupów, bezmyślnej konsumpcji i zalewających rynek tandetnych i nietrwałych plastikowych wyrobów. Serfenta oferuje nie tylko piękne, wykonane z naturalnych materiałów przedmioty, ale także satysfakcję z tego, że wspieramy pracę konkretnych osób i pomagamy przetrwać polskiej tradycji. Innymi słowy, Serfenta to przykład absolutnie unikalnego projektu, który integruje pokolenia, a także łączy w sobie lokalny patriotyzm, szacunek i twórcze podejście do rzemiosła oraz idee odpowiedzialnej konsumpcji i slow fashion. To także piękny dowód na to, że indywidualną pasję można przekształcić w dobrze funkcjonujący, a zarazem potrzebny i odpowiedzialny społecznie biznes. Oby takich inicjatyw powstawało jak najwięcej!

Więcej na ten temat:
  • Adres:

ul. Przykopa 2/5
43 – 400 Cieszyn

 

 

 

Jak to się robi w Budapeszcie?

W zeszłym tygodniu miałam okazję spędzić kilka dni w Budapeszcie. Była to dla mnie czwarta już wizyta w węgierskiej stolicy i za każdym razem robi ona na mnie to samo piorunujące wrażenie. Jak dla mnie jest to miasto, które ilością ciekawych miejsc do zwiedzenia może się równać z najsłynniejszymi stolicami zachodnioeuropejskimi, typu Rzym czy Paryż. O tym jednak, co zwiedzać w Budapeszcie poczytacie  w każdym przewodniku turystycznym czy na setkach stron internetowych poświęconych temu miastu. Ponieważ jednak jest to blog ekologiczny, chciałabym przedstawić Wam mój własny, mały, subiektywny przewodnik po miejscach, które w jakiś sposób angażują się w działania przyjazne środowisku. Może też je kiedyś odwiedzicie?

Jednocześnie będzie to pierwszy wpis z cyklu „Jak to się robi w…”, w którym co jakiś czas będę publikować wpisy dotyczące ekologicznych inicjatyw w odwiedzanych przeze mnie miastach europejskich (i mam nadzieję, że nie tylko). Zapraszam na małą fotorelację!

Printa

Adres: Budapest, Rumbach Sebestyén u. 10, 1075 Węgry

Printa to sklep z odzieżą i designem pochodzącymi w większości z upcycklingu, produkowaną na miejscu, na zapleczu sklepu przez lokalnych artystów. Znajdziecie tu oryginalne, piękne ubrania i akcesoria, a także artykuły dekoracyjne i wyposażenie domów. Ubrania i dodatki, które znajdziecie w sklepie powstają z materiałów pozyskanych w second handach, a także, między innymi ze starego sprzętu używanego przez wojsko czy marynarzy. Nie brzmi zachęcająco? Sami zobaczcie, co można w ten sposób stworzyć!

Torebki, które tu widzicie zostały zrobione z kupionych w lumpeksach starych skórzanych kurtek i płaszczy.

 

Te oversize’owe płaszcze zostały wykonane z kocy używanych przez wojsko.
A tak wyglądają plecaki uszyte z materiału, który w poprzednim życiu służył jako… żagiel.
Koszulka z bawełny pochodzącej z recycklingu oraz z… plastikowych butelek.
Na terenie sklepu znajduje się też mała wystawa poświęcona tematyce zero waste i dział z przyjaznymi środowisku akcesoriami domowymi.

 

Można tu zakupić między innymi takie oto pojemniki na żywność wykonane ze starych butelek po winie. A że akurat Węgry to winiarska potęga, to na brak materiałów artyści z Printy na pewno nie mogą narzekać.
A oto, gdzie powstaje dostępny w sklepie towar. Zaplecze sklepu jest jednocześnie miejscem produkcji.
Prezent

Adres: Dobrentei utca 16., Budapeszt 1013, Węgry

W jednej z uliczek w okolicy słynnego Wzgórza Zamkowego, znajduje się niewielki sklep z odzieżą i lokalnym designem. Dostaniecie tutaj ubrania wykonane z organicznej bawełny z certyfikatem GOTS, wykonane przez lokalne, węgierskie zakłady produkcyjne. Widzieliśmy tu wspaniałe plecaki, bluzy, koszulki, czapki, szaliki i wiele innych świetnej jakości akcesoriów. Prezent to także miejsce dla tych, którzy mają dość kiczowatych pamiątek made in China i chcieliby kupić coś bardziej trwałego, przydatnego i gustownego. Dostaniecie tu między innymi oryginalne pocztówki i stylowe grafiki do powieszenia na ścianie, wykonane na papierze pochodzącym z recyklingu.

Zwiedzając okolice przepięknego Wzgórza Zamkowego, bez trudu znajdziecie ten mały, przytulny sklepik. Poznacie go po takim o to szyldzie!
Bluza wyprodukowana na Węgrzech z certyfikowanej bawełny GOTS.
Ekologiczny design w Prezencie
…i jeszcze kilka akcesoriów.
Restauracje Napfenyes

Adresy:

1) Ferenciek tere 2 , Budapeszt, Węgry 1053

2) 1077, Rózsa u. 39

Madziarska kuchnia jest chyba jedną z najciekawszych i najsmaczniejszych w Europie. Słynie z treściwych zup i sosów, często doprawianych papryką, no i oczywiście ze świetnego wina. Niestety, większość węgierskich narodowych potraw bazuje na mięsie. Co więc mają zrobić wegetarianie odwiedzający węgierską stolicę? Dla nas odpowiedzią na to pytanie okazała się restauracja Napfeneyes. Podczas naszego pięciodniowego pobytu odwiedziliśmy ją cztery razy i nie czuliśmy potrzeby szukać czegokolwiek poza tym. W Napfenyes można spróbować specjałów kuchni węgierskiej w wersji wegańskiej. Jedliśmy między innymi wegańskie gołąbki podawane z dodatkiem kiszonej kapusty, pieczeń z seitanu serwowaną na smażonych ziemniakach z ogórkiem kiszonym i wegańską wersję węgierskiego gulaszu – z czerwonej fasoli i innych warzyw. Nie zabrakło też dań charakterystycznych dla kuchni innych krajów: można zjeść tam pizzę, falafel czy słynną francuską zupę cebulową. Wszystkie dania są bardzo sycące i naprawdę pyszne. W restauracji znajdziecie też wybór słodkości – tradycyjne węgierskie czy austriackie torty, ciasta i wiele innych – wszystko w wersji wegańskiej.

Uliczne obserwacje…
Na Wzgórzu Zamkowym i w jego okolicach znajdziecie takie oto źródełka z wodą pitną – możecie napełnić nią Wasze wielorazowe butelki czy bidony. Ich lokalizacja podana jest na mapach turystycznych wywieszonych w kilku kluczowych miejscach na Wzgórzu.
To chyba też upcykling? Stare zdezelowane pianino otrzymało drugie życie w postaci grządki kwiatowej.

 

Więcej na ten temat: